poniedziałek, 28 września 2015

Zakupy kosmetyczne, wrzesień 2015.

11 komentarzy:
Hejka, hej!
To już 3cie zakupy miesiąca na tym blogu, jeju, jak to szybko leci! :) Z miesiąca na miesiąc uświadamiam sobie, że wydaję coraz więcej i chciałam zrobić sobie zakaz zakupow na październik, ale.. Kończy mi się krem pod oczy i do twarzy, a nie oszukujmy się, to jest must have i nie mogę tego nie kupić. Także może w listopadzie zrobię sobie odpoczynek, zobaczymy jak to będzie :D Tymczasem zapraszam na zakupy wrześniowe!

1. Isana Professional, Kuracja do włosów z olejkiem arganowym - 4,19zł, Rossman

2. No 36, peeling do stóp gruboziarnisty - 4,29zł, Rossman
+ balsam do stóp i paznokci gratis.
Peeling to jakiś żart chyba.. Ja mam większy zdzierak do ciała. To coś do stóp słabo zdziera, a dodatkowo ohydnie pachnie! Nie polecam.


3. Kobo Professional, matowy, brązujący puder w kamieniu - 11,99zł, Natura.
Mój pierwszy bronzer, więc ciężko mi porównać do innych, ale plamy sobie nie zrobiłam jeszcze :D


4. Mgiełka do ciała Super Playboy - 23,80zł, drogeria osiedlowa.
Nigdy nie używałam innych mgiełek, niż te z Avonu i to był błąd! Ta mgiełka utrzymuje się na moim ciele dużo dłużej :)

5. Garnier Płyn Micelarny 3w1, skóra wrażliwa - 11,99zł, Biedronka.
Nie widzę nic nadzwyczajnego w tym produkcie, dla mnie jest taki sam jak ten z BeBeauty, a z wydajnością też nie najlepiej.

6. Eveline, 3w1 60-sekundowy wysuszacz, utwardzacz, nabłyszczacz - 16,49zł, Rossman.


7. Isana, woda brzozowa - 3,99zł, Rossman.


8. Evree, Magic Rose, Upiekszający olejek do twarzy i szyi - 23,99zl, Rossman.
Pokładałam w tym produkcie wielkie nadzieje, jednak mnie zapchał :(.

9. Radical med, szampon przeciw wypadaniu włosów - 13,50zł, apteka osiedlowa.


10. Glinka syberyjska zielona odżywcza - 4,99zł, allegro.

11. Etja, olej konopny - 12,50zł, allegro.
Etja, olej krokoszowy - 7,20zł, allegro.

Tak jak w poprzedniej notce, jeśli miałam coś do powiedzenia na temat danego produktu, to dopisałam 3 słowa. :)
Jak wyglądaly Wasze zakupy we wrześniu?

środa, 23 września 2015

Fitomed, Tonik oczyszczający ziołowy, do cery tłustej i trądzikowej.

11 komentarzy:
Miałam długą przerwę w używaniu toników. Sama nie wiem dlaczego, ale jakieś 2-3 lata pielęgnowałam twarz bez tonizowania jej. Kilka miesięcy przypadkiem trafiłam na wpis, o tym, jak bardzo ważny jest tonik w naszej pielęgnacji. Zaczęłam poszukiwania produktu, który będzie miał w miarę naturalny skład, aż trafiłam na tonik oczyszczający do cery tłustej i trądzikowej marki Fitomed.



Opis producenta:


Skład:

Zapach:
Delikatny, ziołowy, nawet przyjemny.

Opakowanie:
Plastikowa buteleczka, z małym otworem zamykanym na zatrzask.

Cena:
10-15zł.

Dostępność:
Apteki.

Moja opinia:
Na początku muszę podkreślić, że mam skórę mieszaną, a nie tłustą, mimo to, skusiłam się na ten produkt. Nie płukałam twarzy tonikiem tak, jak zaleca to producent, tylko wylewałam go na wacik i przecierałam całą buzię. Muszę przyznać, że produkt całkiem nieźle się sprawdził! :) Pierwsze i najważniejsze - tonizował i wyrównywał pH skóry. Zauważyłam, że odkąd go używam, to kremy lepiej się wchłaniają. Tonik oczyszcza i domywa ewentualne resztki makijażu, czy innych zanieczyszczeń. Skóra jest odświeżona. Ani razu nie miałam problemu ze ściągnięciem, czy pieczeniem skóry. Nie pozostawia żadnej lepkiej warstwy, przygotowuje twarz do dalszych czynności pielęgnacyjnych. Mimo tego, że mam skórę skłonną do przesuszeń, a tonik jest typowo do cery tłustej, to żadnego wysuszenia nie zauważyłam. Jednak muszę przyznać, że zostawia twarz lekko zmatowioną. Nie zauważyłam żadnego wpływu na mój trądzik, ale też nie liczyłam na takie efekty. Produkt jest niesamowicie wydajny, bo kupiłam go w lipcu, teraz jest koniec września i jeszcze 1/5 buteleczki zostało. Z dostępnością może być różnie, ja obeszlam chyba 5 aptek, aż w końcu go dorwałam :D Cena, w stosunku do wydajności i działania, calkiem atrakcyjna. Produkt wart uwagi.

wtorek, 22 września 2015

Akcja: Liebster Blog Award.

8 komentarzy:

Niespodziewanie zostałam nominowana do przez prawdziwe-piekno.blogspot.com
 całkiem fajnej akcji, jaką jest Liebster Blog Award.

Zabawa polega na tym, że wyróżnia się 11 blogów o mniejszej ilości obserwatorów. Osoby nominowane odpowiadają na 11 pytań zadanych przez osobę, która je nominowała, a następnie oznaczają kolejne 11 osób i wymyślają swoje pytania dla nich! :) Chyba trochę zagmatwałam, ale mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi.


Pytania do mnie:
1. Skąd pomysł na rozpoczęcie blogowania?
Zainteresowanie kosmetykami, włosami, paznokciami, całą strefą beauty. :) Dużo blogów czytam, więc i ja postanowiłam od czasu do czasu nabazgrać coś od siebie.

2. Książka, którą ostatnio czytałaś?
Niestety wstyd się przyznać, ale już dłuugi czas nie czytałam książek. Ostatnio to była jakaś lektura do matury.

3. Jak najchętniej się relaksujesz?
Ciepła kąpiel, peelingi maseczki :D Albo chipsy i oglądanie YT!

4. Jeśli miałabyś wymyślić jakiś kosmetyk, co by to było?
Olejek, który mnie NIE ZAPCHA..

5. Jakie masz zdrowe uzależnienie?
Jestem uzależniona jedynie od slodyczy, a to niestety nie jest zdrowe :<

6. Co robisz, kiedy nie możesz zasnąć?
Szczerze mówiąc, nie mam żadnych problemów ze snem :D Kładę się, minuta i odlatuję! Może to przez to, że ostatnio nadużywam olejku lawendowego :D

7. Jaki kosmetyk najczęściej polecasz?
Bardzo wielu osobom poleciłam maskę Kallos Blueberry! :) Jednak teraz nie mam jakiegoś kosmetyku, który by mnie jakoś nadzwyczajnie zachwycił.

8. Co zrobiłabyś, gdyby blogowanie przestało istnieć?
Taaaaaka ilość informacji ma zniknąć?! Tyle wiedzy, inspiracji, pomysłów?! O nie, nie zgadzam się! :D

9. Jaki jest Twój ulubiony strój?
W piżamie po domu, najlepiej <3

10. Co myślisz o tatuowaniu?Nie podobają mi się tatuaże ani trochę i sama sobie nigdy nie zrobię. Jeśli ktoś chce sobie coś wytatuować, to jego sprawa, nie mam nic do tego.

11. Do jakiego miejsca chętnie wracasz?
Niestety, nie mam takiego miejsca, nie znalazłam swojej 'oazy spokoju' :)


Teraz małe wyjaśnienie, bo w tym momencie wpisu powinnam nominować 11 blogów, ale! Same widzicie, że mój blog ma bardzo malo obserwatorów, dopiero zaczęlam blogować, jestem tu lekko ponad 2 miesiące. Znaleźć bloga, który jest jeszcze mniejszy, jest bardzo trudno, bo przeważnie dziewczyny porzucają swoje blogi, przy małej ilości obserwatorów, a te które zostają w blogosferze na dłużej - mają dużo więcej wiernych czytelników. Naszukałam się co niemiara, i znalazłam kilka blogów, jednak liczba 11 stała się dla mnie nie do osiągnięcia :)

Blogi, które nominuję:

Pytania do Was:
1. Ulubiona część makijażu?
2. Blogi o jakiej tematyce lubisz czytać najbardziej?
3. Jeden krok do idealnej cery?
4. Paznokcie długie, czy krótkie?
5. Jak często wychodzisz bez makijażu?
6. Co lubisz robić w deszczowe dni?
7. Co lub kto, najlepiej poprawia Ci humor?
8. Kosmetyk bez którego nie wyobrażasz sobie życia?
9. Zakupy online, czy stacjonarnie?
10. Czego nie może zabraknąć w Twojej torebce?
11. Kosmetyki naturalne, czy drogeryjne?

Czekam na Wasze odpowiedzi! :) :*

sobota, 19 września 2015

Nie dam się wypadaniu!

22 komentarze:
Oh, co ja się ostatnio mam z moimi włosami.. Ostatnio jak wychodziłam z wanny, to możecie mi wierzyć lub nie - chciało mi się płakać. Jak zobaczyłam ile włosów tej kąpieli straciłam, podłamałam się. Dodatkowo, zauważam, że wypadanie towarzyszy mi nie tylko przy myciu, bo włosy znajduję na pościeli, ubraniach, czy biurku. Jasne, wypadanie jest nieuniknione i codziennie wypada nam jakaś określona ilość.. ALE NIE TAKA. Nadchodzi jesień i to też może wpłynąć na wzmożone wypadanie. Nie chcę nawet myśleć, że mogą to być również złe wyniki, także postanowiłam postarać się zapobiec wypadaniu sama. 


Kupiłam kilka produktów i będę obserwować efekty, o których poinformuję za jakiś czas.

Radical Med, szampon przeciw wypadaniu włosow z biokompleksem kotwiczącym włosy Pro-Hair Booster 4H. 
Ten produkt miałam już kiedyś jednak w wersji miniaturowej, było to chyba 50ml. Mimo, że wtedy nie wypadały mi włosy aż tak jak teraz, to szampon pomógł mi to jeszcze bardziej zminimalizować. Dlatego też, gdy zobaczyłam go w aptece zdecydowałam, że sięgnę tym razem po pełnowymiarowe opakowanie, która ma 300ml. Produkt nie był drogi, bo kosztowal 13,50zł, czyli w sumie normalna cena szamponu. Zapach ma lekko ziolowy. Szampon kupiłam dopiero dziś, więc jeszcze go nie wyprobowałam.


Isana, woda brzozowa.
Dużo o tej wodzie słyszałam, czytałam, ale nigdy nie pomyślałam, by ją kupić. Gdy byłam kilka dni temu w Rossmanie i zobaczyłam ją na promocji to pomyślałam 'może to czas by się na nią skusić?". Produkt banalnie tani, bo ja na promocji zapłacilam 3,99zł za butle 500ml. Opakowanie oczywiście niepraktyczne, bo jak aplikować to na skórę głowy? Przelałam trochę wody do buteleczki po Joannie Rzepie, którą ostatnio zdenkowałam. Dużo osób narzeka na zapach, jednak mi się on nawet podoba :D


L'biotica Biovax, intensywnie regenerująca maseczka, do włosow słabych ze sklonnością do wypadania.
Chciałam kupić pelnowymiarową wersję w aptece, jednak nie było :< Poleciałam więc do Biedronki po saszetki, a tam co? Ostatnia saszetka. Dobre chociaż tyle :D Będę obserwować, może gdzieś dorwę pełnowymiarową wersję, a jak nie, to będę latać po saszetki haha. Miałam ją już kiedyś, jednak nie zwróciłlam uwagi na działanie pod względem wypadania. Tym razem na pewno zwrócę, obym zobaczyla efekty! :)



Skrzypokrzywa.
Nie chciałam brać żadnych suplementów, bo moj żołądek nie na wszystkie reaguje dobrze. Postawiłam więc na klasyczną skrzypokrzywę. Na pewno wszyscy już o tym słyszeli :) Ja dzisiaj już pierwszy kubek mam za sobą, smak jest znośny. Nawet zbytnio mi nie przeszkadza, z czasem na pewno się do niego przyzwyczaję. Chciałam kupić zioła sypane, jednak nie było, więc nacieszę się torebkami.


Tak się prezentuję obecnie moja "obrona" przed wypadaniem. Mam nadzieję, że szybko zobaczę efekty, lub że w ogóle je zobaczę, bo jak włosy dalej będą tak wypadać, to niedługo łysa zostanę :(! Jeśli miałyście, któryś z produktów i sprawdził się on, lub nie, to dajcie znać w komentarzach. :)

środa, 16 września 2015

Maść z witaminą A.

5 komentarzy:
Jakiś czas temu miałam okropny problem z suchością i podrażnieniem skóry twarzy. Łuszczyła mi się, tworzyła mi się taka sucha skorupa, która gdy się "kruszyła" to leciała krew. Ogólnie, możecie sobie wyobrazić jak straszne to było. Szukałam czegokolwiek,co by mi pomogło, kremy, maści, olejki, maseczki. Gdzieś w internecie znalazłam informację o maści z witaminą A, i tak mi było już wszystko jedno, więc kupiłam.


Opis producenta (doz.pl):
Maść z witaminą A  zawiera substancję czynną retynolu palmitynian (witaminę A). Witaminą A umożliwia prawidłowe funkcjonowanie skóry, wpływa regenerująco na naskórek, zapobiega jego rogowaceniu, łagodzi stany zapalne skóry.

Skład:
1 g maści zawiera substancję czynną 400 IU palmitynianu retynolu. Pozostałe składniki: lanolina, wazelina biała, woda oczyszczona.

Opakowanie:
Po otwarciu kartonowego pudełka jest metalowa, zakręcana tubka. Niezbyt lubie takie tubki, bo często pekają po bokach. 

Konsystencja:
Bardzo gęsta i tłusta. Mam wrażenie, że po rozprowadzeniu w palcach maść robi się bardziej plastyczna.

Cena:
3-5zł.

Dostępność:
Raczej każda apteka.

Moja opinia:
Jak już napisałam wyżej, maść zaczęłam stosować gdy miałam problemy z ogromną suchościa skóry. Bylo mi już obojętne, czy mi pomoże, bo sądziłam, że gorzej być nie może. Muszę przyznać, że produkt w tej kwestii spisał się dobrze. Natłuszczał buzię, odżywiał ją, regenerował. Z dnia na dzien twarz wyglądała coraz lepiej i suchość skóry znikała. Nie mogłam uwierzyć, że tak tani produkt pomoże mi się z tym uporać, myślałam, że bez wizyty u dermatologa się nie obejdzie. Przy pomocy tej maści i innego kremu pozbyłam się krwawiącej suchej skóry, nawet nie wiecie jak bardzo się cieszyłam. Ale oczywiście, byłoby zbyt pięknie.. Po kilku dniach stosowania, gdy doprowadziłam twarz do porządku, okropnie mnie coś zapchało. Moja twarz nigdy nie była tak zapchana, tyle guli podkórnych miałam, tyle zmian ropnych. Byłam załamana, bo z jednego przeszłam w drugię. Odstawiłam więc maść, bo nie znałam przyczyny moich zmian na buzi. Gdy większość się w miarę wygoiła, nie miałam już zbytnich problemów z suchością, krostki były uspokojone, znów sięgnęłam po maść, bo zakochałam się w jej regenerującym działaniu. Jednak gdy obudziłam się rano.. Znow było to samo. Masa nieprzyjaciół. Niestety, maść działa dobrze, odżywczo, jednak okropnie zapycha.. Nigdy nic mnie aż tak nie zapchało. Nigdy. Osobom z trądzikiem, czy tendencją do zapychania stanowczo odradzam i nie polecam. Jednak, jak pisałam już w ktorymś poście, raz na jakiś czas stosuję maść w zastępstwie kremu pod oczy. Nie podrażnia mi ich, nic mnie nie szczypie, oczy nie łzawią. Skóra rano jest odżywiona, nawilżona i szczęśliwa. Tam na szczeście nie ma żadnych skutków ubocznych. Bardzo żaluję, że tylko w taki sposób mogę tę maść wykorzystać, bo jest naprawdę godna polecenia.

poniedziałek, 14 września 2015

Gorvita, Aloe Vera Żel.

3 komentarze:
Po kilkudniowej przerwie, przychodzę z recenzją kolejnego produktu do pielęgnacji. Muszę uważnie i racjonalnie dobierać preparaty, by mojej trądzikowej cerze nie zaszkodzić. Po wielu dobrych opiniach skusiłam sie na żel aloesowy marki Gorvita.


Opis producenta:

Skład:
Aqua, Aloe Barbadiensis Extract, Propylene Glycol, Glycerin, Symphytum Officinale Extract, Panthenol, Allantoin, Carbomer, Triethanoloamine, DMDM Hydantoin.

Opakowanie:
Miękka tubka, zamykana na klips. Łatwa w użytkowaniu.

Konsystencja:
Przeźroczysty, gęsty żel.


Cena:
15-20zł.

Dostępność:
Apteki internetowe, nie widziałam stacjonarnie.

Moja opinia:
Żelu używam po oczyszczeniu buzi. Czasami nakładam solo, czasami pod krem, czasami mieszam z olejkami, z którymi doskonale się łączy. Produkt jest lekki, szybko się wchłania, pozostawiając lekko matową skórę. Działa kojąco, łagodzi podrażnienia, przyśpiesza gojenie się ranek. Delikatnie, ale jednak!, nawilża. Ma przyjemną konstystencję którą łatwo się rozprowadza. Nie zapycha porów, ani razu mnie po nim nie wysypało. Żelu nie trzeba wiele by pokryć całą twarz. Tubka ma 150ml i produkt jest niesamowicie wydajny. Myślę, że dla tlustych cer wystarczyłby on solo pod makijaż, jednak ja po nim nakładam jeszcze krem nawilżający. Nie powoduje rolowania się kremu, czy później podkładu. Kilka razy dodałam go też do odżywki do włosów, by bardziej je nawilżyć. Używalam także jako bazę pod krem do rąk na noc, gdy mialam bardzo przesuszone dłonie. Rano miały się już lepiej. Bardzo uniwersalny, wydajny, tani produkt! Stał się już moim must have, i jak tylko się skończy, będę lecieć po kolejną tubkę.



___
Dziękuję za 100 obserwatorów na instagramie!! <3

środa, 9 września 2015

Bania Agafii, Maska do twarzy - daurska, tonizująca.

10 komentarzy:
Bardzo lubię maseczki do twarzy. Sądzę, że jest to fajny dodatek do pielęgnacji mojej twarzy, odżywianie jej, a także relaks dla mnie samej! :) Sprawia mi to jeszcze większą radość, gdy widzę jak później moja buzia się za to odwdzięcza. Swego czasu używałam mnóstwo słynnych maseczek z Ziaji, ostatnio przygotowywałam sama maseczki z sypkich glinek. Jednak wiadomo, rozrobienie tego, czasami dodanie jeszcze innych składników zajmuje trochę czasu. Chciałam mieć maseczkę, którą będę mogła nałożyć szybko na twarz w leniwe dni, gdy nie chce mi się rozrabiać glinek. Gdy robiłam zamówienie na mazidelka.pl do mojego koszyka trafiła Bania Agafii, Maska do twarzy - daurska, tonizująca.


Opis producenta & Skład:

Opakowanie:
Bardzo funkcjonalne! Ogromny plus, że nie ma rozcinanego otworu. Maseczka ma aż 100ml, co za tym idzie nie zużyję jej na raz. Odkręcany otwór bardzo mi się spodobał.

Zapach:
Delikatny, trochę kwiatowy(?), przyjemny.

Konsystencja:
Zbita, gęsta, o lekko fioletowym zabarwieniu. Łatwo rozprowadzić maseczkę po twarzy.

Cena:
Kilka zł, ja kupiłam za 5,50zł.

Dostępność:
Sklepy, drogerie internetowe. Stacjonarnie nie widziałam.

Moja opinia:
Maskę bardzo przyjemnie się nakłada na twarz. Dzięki gęstej konsystencji, można nałożyć jej trochę więcej i nic nie spływa z twarzy. Oczywiście, można jej nałożyć też w mniejszej ilości, zależy od preferencji i potrzeb. Maseczka nie zastyga, wchłania się w skórę. Mi osobiście taka forma odpowiada, nie lubię uczucia skorupy na twarzy. Produkt nakładałam na 10 minut tak, jak zaleca producent. Nigdy nie "przetrzymuję" maseczek, jeśli producent napisał, żeby trzymać 10 minut to nie trzymam ani 15, ani 20, tylko 10. Łatwo się ją zmywa z buzi, nie stanowi to żadnego problemu, jak np. przy maseczkach z glinek. Czuć nawilżenie i wygladzenie. Twarz jest milusia w dotyku, przyjemnie się później nakłada krem. Niestety, za dużo powiedzieć o samym działaniu nie mogę, bo dałam tej maseczce tylko 2, czy 3 szanse. Dlaczego? To, jak później moja skóra jest czerwona, to szok. Nigdy po żadnym produkcie nie mialam takiego efektu. Nie szczypało mnie nic, nie swędziało, ale twarzy wyglądała jakby była jakaś popażona. Dokładnie tam, gdzie miałam maseczke, widać bylo odciecie i naprawdę mega czerwoną skórę.. Wyglądałam jak świnka. Znikało mi po to ok. 30 minutach. Nie mam pojęcia skąd taki efekt, co jest w tej maseczce, że moja twarz tak reaguje. Niestety, więcej nie nalożę jej na twarz. 

piątek, 4 września 2015

Floslek, Żel ze świetlikiem lekarskim i rumiankiem, do powiek i pod oczy.

10 komentarzy:
Pielęgnacja skóry pod oczami jest bardzo ważna. To na niej jako pierwszej widać zmarszczki, to ona zdradza nasz rzeczywisty wiek. Dlatego lepiej zapobiegać i już od nasoletnich lat stosować lekkie kremy pod oczy. Ja szczerze mówiąc dopiero od roku się za to zabralam, na szczęście nie należę do osób, które mają przesuszone te okolice. O żelach z Flosleku swego czasu było dość głośno i poprzez ten 'rozglos' skusiłam się na Żel ze świetlikiem lekarskim i rumiankiem, do powiek i pod oczy.



Opis producenta:

Skład:
Aqua, Propylene Glycol, Butylene Glycol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Bisabolol, Euphrasia Officinalis Extract, Glucose, Salvia Officinalis Leaf Extract, Althaea Officinalis Root Extract, Panthenol, Triethanolamine, Carbomer, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben.

Opakowanie:
Po wyjęciu z kartonowego pudelka malego, uroczego słoiczka i otwarciu go mamy folię aluminiową, która zabezpiecza produkt. Dzięki temu mamy pewność, że nikt wcześniej w nim nie miział.

Konsystencja:
Jak można się domyślić po nazwie produktu, jest to konsystencja, gęstego żelu, o żółtym zabarwieniu. 

Cena:
Zależy od sklepu/apteki, okolice 5-10zł.

Dostępność:
Większość aptek, drogerie internetowe, w Rossmanie chyba też są, ale nie mam pewności.

Moja opinia:
Żel stosuję na dzień i na noc. Już niewielka ilość wystarczy na pokrycie górnej i dolnej powieki. Myślę, że wydajność można określić na nawet dobrą, bo zużycie produktu zajmuje mi ponad miesiąc. Żel przyjemnie rozprowadza się po powiecie, nie roluje się, oczy mi nie łzawią, jak po niektórych kremach. Szybko się wchłania, za co plus, bo nadaje się pod makijaż! Ja mam problem z wchłanialnością kremów w tych okolicach, także pod makijaż, tylko jakiś produkt w żelu. Zawsze to jakaś pewność, że nie nakładamy korektora prosto na skórę. Działanie tego produktu, jest dla mnie zadowalające. Faktycznie po nałożeniu czuć ulgę, takie złagodzenie okolic pod oczami. Dodam, że trzymam produkt w lodowce tak, jak zaleca producent. Mam wrażenie, że dzięki temu produktowi skóra jest bardziej gladka i miękka. Nie mam żadnych problemów z podrażnieniami, czy zaczerwienieniami. Żele raczej słabo nawilżają i ten też raczej tego nie robi, lub tylko w minimalnym stopniu. Dlatego dla osób z suchą skórą raczej bym nie poleciła. Mi jednak taka pielęgnacja wystarcza, dodatkowo raz na jakiś czas stosuję pod oczy maść z witaminą A, i moja skóra pod oczami nie narzeka! :) Myślę, że fajny produkt za niską cenę, szczególnie dla osób, ktore mają problem z wchłanialnością się kremów, lub dopiero zaczynają swoją pielęgnację w tych okolicach.