poniedziałek, 30 listopada 2015

Zakupy kosmetyczne, październik i listopad 2015.

9 komentarzy:
Ustaliłam sobie, że w październiku ograniczę kupowanie kosmetyków i takim oto sposobem kupiłam chyba 3 rzeczy. :) Dlatego też, nie było sensu robić na ten temat notki, bo nie byłoby o czym pisać. Zdecydowałam, że zakupy październikowe i listopadowe połącze w jeden post i oto jestem! Na początku zaznaczę, że tylko jedną rzecz kupiłam podczas promocji -49% w Rossmanie. Po prostu tylko tyle potrzebowałam, a nie uznaję kupowania kosmetyków "na zapas" :) To tyle słowem wstępu, teraz zobaczcie co udało mi się upolować w ostatnim czasie.

1. Ziaja med, kuracja antybakteryjna, żel myjący. - 9,90zł, apteka osiedlowa.
Cuudo! Naprawdę świetny produkt, uwielbiam go, pisałam o nim notkę już. 

2. Ziaja, krem pod oczy, witamina E. - 4,99zł, apteka osiedlowa.

3. Ziaja, tonik bio aloes. - 6,50zł, apteka osiedlowa.
Niezbyt go lubię, bo przez chwilę zostawia jakby mokrą twarz. Muszę moment oodczekać, zanim nałożę krem.

4. Sylveco, lekki krem nagietkowy - 28,90zł, apteka osiedlowa.
Mam wrażenie, że nawilżenie jakie daje jest zbyt małe.. Ale muszę jeszcze potestować.


5. Alterra, pomadka ochronna do ust z rumiankiem bio - 4,99zł, Rossmann.
Było tyle zachwytów o jej działaniu na brwi i rzęsy, ale na usta to ona chyba wcale nie działa..

6. Fitomed, mój krem 11, do cery mieszanej i tłustej z rozszerzonymi porami - 25,00zł, Allegro.

7. Etja, olejek jałowcowy - 6,20zł, Allegro.

8. BeBeauty, nawilżający żel micelarny - 4,99zł, Biedronka.Lubię go, co jakiś czas do niego wracam. Jest delikatny dla twarzy i dobrze zmywa makijaż.

9. Nivea, odżywka regenerująca Intense Repair - 6,99zł, Rossmann.

10. Eveline, korektor 2w1 kryjąco-rozświetlający - 6,99zł, Rossmann.
To moje drugie opakowanie. Może nie zakrywa mi całkowicie cieni, ale przynajmniej nie przesusza okolic pod oczami.

Oprócz tego, ostatnio mam manię na maseczki i non stop kupuję jakieś saszetkowe z drogerii, więc przez te 2 miesiące na bank sporo ich kupiłam :D Skupiam się głównie na oczyszczających i myślę czy niedługo nie napisać notki o moich ulubionych. :) 

Takie popełniłam zakupy przez ostatnie 2 miesiące. Szczerze? Myślałam, że jest tego więcej, ale z drugiej strony cieszę się, że jest tego tak mało, przynajmniej portfel nie płacze. :) Jak zawsze - tam gdzie wyrobiłam sobie jako takie zdanie, napisałam kilka słów, inne - zostawiłam bez komentarza.

Jutro dzień darmowej dostawy - kupujecie coś? Ja pewnie coś zamówię ale szaleć nie będę. :)

czwartek, 26 listopada 2015

No 36, peeling do stóp gruboziarnisty, naturalny pumeks.

7 komentarzy:
Jakiś czas temu stwierdziłam, że mogłabym bardziej zaopiekować się o swoje stopy i przyłożyć się do ich pielęgnacji. Gdy byłam w Rossmannie, rozpoczęłam szukanie peelingu. Nie był to zbyt duży Rossmann, więc wybór też nie był największy.. Po przejrzeniu większości produktów skusiłam się na nowość, jaką był peeling gruboziarnisty z firmy No 36.


Opis producenta & Skład:

Zapach:
Szczerze mówiąc mnie odpycha, chociaż nie jest jakoś straszliwie zły. Nigdy nie otwieram kosmetyków w drogerii, jednak gdybym wiedziała, że peeling ma taki "zapach" raczej bym się nie skusiła.

Opakowanie:
Miękka tubka z niewielkim otworem, dzięki czemu możemy nabrać produktu tyle, ile potrzebujemy.

Konsystencja:
Dość gęsta z.. jak dla mnie, zbyt małą ilością drobinek.

Cena:
Kilka zł, nie jest to produkt drogi, na szczęście.. :)

Dostępność:
Rossmann na pewno, bo jak już wyżej wspomniałam, właśnie tam go kupiłam.

Moja opinia:
Od peelingu do stóp oczekuję tego, by był na pewno - gruboziarnisty. Skóra na piętach jest twarda i gruba, więc potrzebuje porządnego złuszczania. Nigdy nie będzie to takie samo złuszczanie jak pilnikiem elektrycznym, ale zawsze coś.. :) Peelingu używałam podczas wieczornej kąpieli. Najpierw peelingowałam całe ciało innym peelingiem, a na końcu stopy produktem z No 36. Jakie było moje zaskoczenie.. Gdy drobinki były łagodniejsze, niż w peelingu do ciała. Od razu pomyślałam, że chyba się nie polubimy.. Dodatkowo ten zapach, który bardzo gryzie się z moim nosem. No cóż, wypeelingowałam stopy tym "cudem" i jaki był tego efekt? Stopy były lekko, naprawdę bardzo minimalnie wygładzone. "Naturalny pumeks" - śmiem wątpić.. Produkt daje bardzo słaby efekt. Ma zbyt mało drobinek, więcej gładkiej czystej mazi. Szczerze mówiąc, wolałabym już nic nie robić ze stopami, niż maziać je peelingiem, który tak brzydko pachnie i daje tak nikły efekt. Poszukiwałam gruboziarnistego peelingu. Ten jak sama nazwa wskazuje niby jest gruboziarnisty, ale ściera tyle, co nic. Dobrze, że cena jest niewielka, więc nie będe rozpaczać nad pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. Myślę, ze gdybym przy zakupie wpadła do większego Rossmanna i miałabym lepszy wybór, to ten produkt nie znalazłby się u mnie. Jednak z braku laku potrzebowałam czegoś, wybrałam pierwszy lepszy produkt i o, mam za swoje. Niestety nie jest to produkt wart polecenia, wolę już stopy zwykłym peelingiem do ciała "machnąć" :) Także jeśli zobaczycie ten produkt na półce w drogerii, omijajcie go szerokim łukiem, wybierzcie coś innego i ochrońcie swoje nosy przed tym jakże "pięknym" zapachem :)

środa, 18 listopada 2015

Evree, Magic Rose, upiększający olejek do twarzy i szyi.

5 komentarzy:
Długo zastanawiałam się nad kupnem tego olejku. Czytałam masę samych pozytywnych opinii, oglądałam filmiki na yt - każdy bardzo chwalił ten produkt. Gdy pewnego dnia weszłam do Rossmanna i zobaczyłam olejek na promocji, za ok. 20zł, pomyślałam, że jest to czas by w końcu się na niego skusić. Mowa tu o olejku różanym firmy Evree


Opis producenta:

Skład:

Zapach:
Ja za zapachem różanym nie przepadam, a tak właśnie ten olejek pachnie. Na dodatek jest to zapach dość intensywny. Zależy od gustu,jednak mi średnio się on podoba.

Opakowanie:
Szklana buteleczka, z aplikatorem w postaci pipety. Nie wiem czemu, ale podoba mi się taki wygląd :D


Cena:
29,99zł w cenie regularnej.

Dostępność:
Rossmann, widziałam nawet ten produkt w małej osiedlowej drogerii, więc nie ma problemu z dostępnością.

Moja opinia:
I tutaj zaczynają się schody.. Po tak licznych zachwytach, jakie przeczytalam w internecie, także liczyłam na efekt "wow". Producent przedstawia nam kilka propozycji na to, jak używać tego olejku. Moje pierwsze użycie polegało na tym, że po zmyciu makijażu i tonizacji buzi dodałam kilka kropel do kremu na noc. Co się stało rano? Wysyp.. No cóż, pomyślałam, że może olejek nie lubi się z moim kremem. Dałam skórze wrócić do normalności i kolejny raz użyłam olejku, tym razem solo. Efekt? Taki sam jak poprzednio. Produkt miał kilka ładnych szans, jednak stwierdzam, że po prostu zapycha moje pory. Było to wielkie rozczarowanie, bo sam producent zapewnia, że produkt tego nie robi. Zdecydowałam więc, że będę zmywać nim makijaz, żeby produkt nie stał bezczynnie. Racja - olejek zmywa makijaż oczu, jednak nie jest to jakoś rewelacyjnie szybko, zmywa tak samo jak płyn micelarny. Jednak, tutaj kolejne ale.. Gdy przecierałam wacikiem całą twarz, a nie oczy.. Czułam takie jakby rozgrzewanie buzi i pieczenie? Ciężko mi to określić, ale kiedy nakładałam produkt solo na twarz, tego uczucia. Może jest to efekt tego, że olejek nie lubi się z moim podkładem? Dlatego też, odpuściłam sobie zmywanie makijażu tym kosmetykiem. Jedyna dobra rzecz, jaką mogę powiedzieć o tym kosmetyku - jest wydajny. Ostatnio też dodałam kilka jego kropel do olejowania włosów. Także używałam go już na wiele sposobów, a zużyłam jakąś 1/4 buteleczki. Szczerze mówiąc nie wiem jak mam podsumować ten olejek.. Tyle zachwytów czytałam, a tak bardzo się rozczarowałam. Po prostu nie kupię go ponownie, nie podpasował on mojej cerze. Myślę, że osoby, które mają skórę z tendencją do zapychania, powinny na niego uważać. 

niedziela, 8 listopada 2015

Ziaja Med, kuracja antybakteryjna, żel myjący. Trądzik, łojotok.

7 komentarzy:
Markę Ziaja znam już długi czas, jednak dopiero stosunkowo odkryłam, że są kosmetyki z serii Med i Pro. :) U mnie w aptece jest cala półka poświęcona Ziaji,a tam tyle produktów, że hoho, nic tylko kupować. Jednak bałam się trochę brać wszystkiego na raz, gdy pierwszy raz, skusiłam się więc na Ziaję Med kurację antybakteryjną, żel myjący. Czy produkt zachęcił mnie do kupna innych kosmetyków z tej serii? Hmm.. :)


Opis producenta:

Skład:
Nie ma SLS, więc mega +! Jest całkiem okej. :)

Zapach:
Jest dość "apteczny"  i szczerze mówiąc srednio przypadl mi do gustu na początku. Jednak już się do niego przyzwyczaiłam i mi nie przeszkadza.

Opakowanie:
Buteleczka o pojemności 200ml. Zawiera pompkę, którą się zamyka. Zauważyłam, że takie produkty rzadziej mi się psują.

Cena:
Granice 10zł, ja zapłaciłam dokładnie 9,90zł.

Dostępność:
Apteki, w drogerii nie można dostać produktow z serii Ziaja Med.

Moja opinia:
Żelu używam do wieczornego oczyszczania twarzy. Najpierw płyn micelarny, potem ten żel, na końcu tonik. Do umycia całej buzi wystarcza jedna pomka produktu. Najpierw rozmasowuję produkt lekko w dłoniach, żeby lepiej się pienił i nakładam na twarz i szyję. Produkt może nie pieni się fantastycznie, ale mała pianka powstaje, a to mi wystarcza. Twarz masuję i myję okolo 2 minuty. Staram się, żeby cała buzia była dokładnie oczyszczona. I faktycznie, po zmyciu żelu twarz jest dobrze oczyszczona, a przy tym nie wysuszona. Produkt dobrze domywa resztki makijażu. Nie piecze mnie w oczy, czy też w małe ranki na buzi. Mam nawet wrażenie, że niedoskonałości odrobinę szybciej się goją. (Ciekawi mnie, jakby cala seria pod tym względem podziałała..) Skóra jest dobrze przygotowana do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych, wydaje mi się, że nawet bardziej gładka. Nie mam uczucia ściągnięcia ,jednak ja zaraz po umyciu stosuję tonik. Szczerze mówiąc,jestem bardzo mile zaskoczona tym żelem. Cena nie jest zawyżona, skład mi odpowiada, dzialanie też super. Już nigdy nie wrócę do produktów do mycia twarzy z SLS. Moim zdaniem lepiej sięgnąć po ten produkt, niż po slynną Ziaję Liście Manuka, która mi osobiście strasznie przesuszyła twarz.. :)

poniedziałek, 2 listopada 2015

Charakterystyka podstawowych rodzai cer.

5 komentarzy:
Dziś przychodzę tutaj z notką, za którą zabierałam się dłuższy czas. Sama nie byłam pewna, czy ją pisać, czy będzie ona komuś potrzebna, przydatna. Jednak, chyba każda blogerka ma tak (jeśli się mylę, poprawcie mnie), że jeśli jakiś temat chodzi po głowie, to w końcu i tak o tym zaczyna o tym pisać. Dzisiejszy wpis będzie o podstawowych rodzajach cer. Nie chciałam pisać o wszystkich, bo jak wiadomo - rodzai cer jest mnóstwo. Jednak, może zdarzyć się tak, że "pociagnę" część tego wpisu dalej i za jakis czas napiszę notkę o innych skórach. Nie przedlużając już dłużej - zaczynam się za pisanie konkretów, zapraszam do czytania. :)





Cera posiada kolor różowy. Jest gładka, jędrna, napięta, dobrze odżywiona. Nie posiada plam barwnikowych, czy zaskórników. Nie widoczne są na niej naczynia krwionośne. Skóra nie łuszczy się. Dobrze reaguje na czynniki zewnętrzne. Cera ta występuje u dzieci do okresu pokwitania.


Posiada kolor różowo - żółtawy. Jest cienka, wrażliwa, delikatna, mało elastyczna. Mogą występować przebarwienia, sieci porosrzerzanych naczyń krwionośnych. Skóra jest skłonna do łuszczenia się. Często reaguje zaczerwienieniem, pieczeniem i swędzeniem na źle dobrane kosmetyki, czy warunki atmosferyczne. Niedobór tłuszczu powoduje odwodnienie skóry oraz zanikanie płaszcza lipidowego. Jest skórą szybko starzejącą się, początki ok. 20 roku życia. 

Sposób pielęgnacji powinien prowadzić do nawilżenia i zatrzymania wody w naskórku, ochrony przed promieniami UV, oraz złuszczania naskorka.

Polecane składniki aktywne w kosmetykach:
* kwas hialuronowy - zatrzymuje wodę w naskorku, doskonale wnika w załamania naskorka, pęcznieje, napina skórę, wypycha zmarszczki
* witamina E - chamuje proces starzenia skóry, poprawia kondycję i elastyczność, zwalcza wolne rodniki, nawilża, wygładza, zmiękcza naskórek, zmniejsza szkodliwe działania promieni UV
* witamina C - wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, rozjaśnia przebarwienia i wyrównuje koloryt, chroni przed promieniami UV, poprawia krążenie
* witamina A - stymuluje odnowę komórek naskórka, poprawia elastyczność, zapobiega powstawaniu zmarszczek i spłyca już istniejące
* aloes - łagodzi, przyśpiesza gojenie, nawilża
* alantoina i D-panthenol - łagodzą, przyśpieszają gojenie, chłodzą, szybko regenerują, koją, nadają miękkość
* proteiny jedwabiu - tworzą płaszcz lipidowy, zatrzymują woodę, chronią przed czynnikami zewnętrznymi, nadają skórze miękkość, jedwabistość, utrzymują sprężystość skóry
* kolagen morski - spowalnia proces starzenia, intensywnie nawilża, napina, poprawia kondycję skóry
* masło shea - zawiera tłuszcze, wit. A i E, nawilża zmiękcza.

Kolor ziemisty, szarożółty. Jest dość gruba, słabo ukrwiona, błyszcząca. Widoczne są na niej ujśca gruczołów łojowych w postaci rozszerzonych porów skóry. Pojawiają się zaskórniki otwarte i zamknięte. Nadmierna ilość wydzielanego łoju spowodowana jest zaburzeniami gruczołów łojowych. Często towarzyszy trądzik pospolity. 

Proces pielęgnacji cery tłustej powinien dązyć do zmniejszenia wydzielanego łoju, zmniejszenia grubości naskórka, poprawienia ukrwienia i krązenia.

Polecane składniki aktywne w kosmetykach:
* glinki - oczyszczają pory skóry, zmniejszają wydzielanie łoju, ściągają pory, odżywiają, wygładzają
* cynk - oczyszcza, redukuje nadmierne wydzielanie łoju, zapobiega infekcjom, łagodzi podrażnienia i stany zapalne
* garbniki - działają przeciwbakteryjnie i przeciwwysiękowo, obkurczają naczynia krwionośne, hamują drobne krwawienia, działają przeciwzapalnie, tonizująca, odtruwająco, pobudzają proces odnowy komórkowej
* witamina C i A
* wyciągi ziołowe - działają przeciwzapalnie, antybakteryjnie, dezynfekująco, odświeżająco, oczyszczają i ściągają pory skóry.

Ma cechy dwóch cer - suchej i tłustej. Można wydzielić w niej dwie części, 90% przypadków - strefa T tłusta, policzki suche aż do skroni, 10% - odwrotnie, strefa T sucha, policzki tłuste. Cera powstaje poprzez zaburzenie płaszcza lipidowego.

Proces pielęgnacji jest bardzo trudny. Cerę trzeba traktować jak cerę tłustą i suchą, i inaczej dbać o dwie jej części. Proces pielęgnacji powinien dążyć także do poprawy mikrokrążenia w skórze.

Polecane składniki aktywne w kosmetykach takie same jak w przypadku cery tłustej i suchej. Na częśc tłustą składniki takie jak glinki czy cynk, na część suchą kwas hialuronowy, czy aloes. Oczywiście, nie będzie błędu jeśli maseczkę z glinki nałożymy na całą twarz. Tutaj jest dowolność, zresztą, jak w przypadku każdej cery, jednak nie można skupiać się tylko na zmniejszeniu wydzielanej ilości serum, bo część sucha na pewno na tym ucierpi.


Tak by to wyglądało z mojej strony. Oczywiście jest to taka podstawowa teoria i wskazówka, jak z danym typem cery postępować. Nikt was nie zabije, jak nie będziecie tego przestrzegać, ale myślę, że niektóre spostrzeżenia mogą byc przydatne. :)